#Muzykofakty: Auto-Tune – efekt, który zrewolucjonizował pop

Auto-Tune to zmora dzisiejszej muzyki (zdaniem jednych), lub też jej błogosławieństwo (zdaniem drugich). Ten popularny efekt dźwiękowy, którego występowanie to już dziś jest codzienność, ma jednak zgoła niecodzienną historię.

Efekt został stworzony przez Andy'ego Hildebranda - inżyniera, który przez 18 lat pracował w przemyśle naftowym. Głównym obszarem jego zajęć była eksploracją danych sejsmicznych, a ściślej mówiąc - przetwarzanie sygnałów dźwiękowych, używanych do mapowania podwodnej powierzchni ziemi. By to osiągnąć, stosował on pewien, matematyczny model, zwany autokorelacją - polegał on, w tym, konkretnym przypadku, na wysyłaniu fal dźwiękowych (np.pochodzących z wybuchu dynamitu), i rejestrowaniu ich odbicia za pomocą urządzenia zwanego geofonem. Wygląda on, na przykład, tak:

geofon
Po pewnym czasie Pan Hildebrand zorientował się, że za pomocą autokorelacji może mapować nie tylko obszary zawierające ropę naftową na dnie oceanu, ale także… Wysokość dźwięku. Postanowił więc założyć firmę Jupiter Systems, która - nieco później - została przekształcona w Antares Audio Technologies. Za pośrednictwem tej firmy światło dzienne ujrzał efekt Auto-Tune, zarówno w postaci wtyczki do programów komputerowych, jak i magicznej skrzynki-sprzętu studyjnego, umożliwiającego zamontowanie na stojaku.

Sam efekt, co miało się okazać w nadchodzących latach, na stałe zmienił brzmienie muzyki rozrywkowej. Początkowo był on stosowany jedynie do delikatnej korekcji tonów, tak, aby zaoszczędzić na czasie studyjnym, i uniknąć niezliczonej ilości dubli, poprawiających jeden czy dwa niedbale zaśpiewane bądź też zagrane dźwięki. Z czasem jednak odkryto, że przy ekstremalnych ustawieniach, Auto-Tune pozwala uzyskać charakterystyczne, robotyczne brzmienie głosu (w dużym uproszczeniu: ze względu na wyeliminowanie naturalnej fazy przejściowej pomiędzy jednym dźwiękiem, a drugim - głos ludzki przy śpiewie prześlizguje się z jednego tonu na kolejny, Auto-Tune zaś ten proces eliminuje, skutkując gwałtownymi przeskokami pomiędzy dźwiękami; to zaś nadaje właśnie owo, znane nam wszystkim, nienaturalne, mechaniczne brzmienie).

Pierwszymi, którzy zrobili z efektu użytek w tej właśnie formie, byli producenci Mark Taylor oraz Brian Rawling, odpowiedzialni za “Believe” - superprzebój weteranki muzyki pop, Cher, z 1998 roku:

Dziwacznych, zwłaszcza jak na tamte czasy, modulacji dokonali bez wiedzy wokalistki - panicznie bojąc się jej reakcji. Jak się jednak okazało, była ona zabiegiem zachwycona ("Sounds great!" miała wykrzyknąć odsłuchawszy już finalnie zmiksowany utwór). Na żądanie wytwórni “Wicie, rozumicie… Może jednak ten efekt dałoby się usunąć?” odpowiedziała zaś - tu wierny cytat - “Po moim trupie!”. (Dla niewtajemniczonych: wokalistka po dziś dzień jest z nami, nota bene przygotowuje się do hucznego comebacku; efekt został).

Do Cher nawiązał zresztą jeden z pierwszych, polskich artystów, stosujący Auto-Tune'a: Robert Gawliński, wokalista zespołu Wilki, w utworze “Cherman”, z wydanej w 1999 roku płyty zatytułowanej “Gra”:

Dość wcześnie w Polsce Auto-Tune zastosowali również Sumptuastic, w utworze “Dla Ciebie”, z 2002 roku:

Później było już z górki - przez wiele lat głównym orędownikiem Auto-Tune’a na scenie międzynarodowej był wokalista R’n’B, T-Pain, o którym chodziły plotki że jest przybyszem z obcej planety, a auto-tune'owy przetwornik wszczepił sobie tam, gdzie normalni ludzie mają krtań i struny głosowe. Z czasem efekt podchwycił też Akon, oraz popowa wokalistka Ke$ha.

W pewnym momencie sam Jay Z próbował obwieścić “śmierć Auto-Tune’a”, w swoim utworze “D.O.A. (Death of Auto-Tune)”, ale nie przebił się przez zgrzyt, pisk i świergot cyfrowo przetworzonych wokali: po dziś dzień z efektu w hip-hopie korzystają, między innymi, Lil Wayne oraz Drake, a także niezliczone rzesze innych twórców.

A co z zastosowaniem jako efektu korygującego niedoskonałości i lekkie fałsze? Muzyczni insiderzy, spędzający długie godziny w studiach, mówią pod wymogiem anonimowości, że “liczba tych, którzy NIE stosują dziś efektu, choćby do delikatnego retuszu, oscyluje w granicach błędu statystycznego".

Coraz częściej Auto-Tune stosowany jest też podczas występów na żywo. I to by było na tyle, jeśli chodzi o naturalność w muzyce.

Komentarze

This entry was posted in Bez kategorii. Bookmark the permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>