Alison Gold "Chinese Food" – nowy hit twórcy "Friday"

Pamiętacie "Friday", przebój nagrany 2 lata temu prez Rebeccę Black, okrzyknięty w wielu plebiscytach "najgorszym utworem w historii"…? Krótkie przypomnienie:

Twórca i popowy supermózg stojący za tym hitem Internetu, Patrice "Pato" Wilson, powrócił właśnie z nowym utworem. Trudno w to uwierzyć, ale… Jeszcze gorszym.

To coś na kształt amerykańskiego odpowiednika "Chinki Czikulinki" Funky Filona i Kaji Paschalskiej sprzed lat. Kawałek "Chinese Food", nagrany przez Alison Gold - 12-letnią piosenkarkę i kolejną marionetkę w labelu Pato Wilsona, ARK Music Factory, jest absolutnym ucieleśnieniem wszystkiego, co najgorsze w muzyce pop - i jeszcze, dodatkowo, doprawionym.

Utwór - jak i klip - są niesamowicie rasistowskie, pełne klisz, frazesów i stereotypów o Azjatach - Chińczykach, Japończykach, Koreańczykach… Zresztą, wszystkie te nacje Patrice Wilson miesza w swoim utworze, z czego ostatecznie wychodzi jeden wielki, azjatycki misz-masz.

Dodatkowym, auto-ironicznym elementem fabuły klipu wydaje się być postać pandy, którą gra producent utworu. Już za czasów "Friday" wykpiwany przez co poniektórych - i nazywany "podglądaczem, szpiegującym nastolatki" - Patrice Wilson, tym razem tańczy, łaskocze się wzajemnie z ledwo nastoletnią piosenkarką, oraz… Wbija na jej pidżama party, rapując o swojej miłości do chińszczyzny, i uśmiechając się przy tym w wyjątkowo odrażający sposób. Aż ciarki przechodzą po plecach.

Cały utwór jest jednym, wielkim, sacharynowym strumieniem, sączącym się z głośników przez trzy i pół minuty. Przy tym wszystkim trzeba jednak przyznać jedno: Patrice "Pato" Wilson, nazywany przez niektórych "Grubym Usherem", jest geniuszem. #1 Billboardu ma jak w banku. Od mniej więcej pół roku jednym z kryteriów, stosowanych przy obliczaniu popularności utworów na Hot 100 Billboardu, jest również zliczanie ilości odsłon oficjalnych klipów w serwisie YouTube ("Friday", wydane w połowie 2011 roku, nie załapało się jeszcze na ten sysem). "Chinese Food" w niespełna 48 godzin ma już prawie 5 milionów (!) odsłon, a ich licznik rośnie dosłownie z minuty na minutę. Artykuły w Sieci zaczęły się pojawiać dopiero kilkanaście godzin temu, ten jest wciąż jednym z pierwszych. Szczyt zainteresowania może przypaść na końcówkę tego tygodnia, a całkowita liczba wyświetleń może dojść - obstawiam - do 10 milionów.

Tutaj nie ma przesuwania granic - tutaj jest dreptanie w miejscu, a nawet cofanie się. To wszystko jest tak na wskroś ZŁE, i pełne drobnych smaczków, że aż wspaniałe, na swój dziwny, i intrygujący sposób. Gra w "Monopoly" i lądowanie psem na "Oriental Avenue", w kontekście tego, że "Oriental" w American English jest równoznaczne z polskim "żółtkiem", to jeden z większych trollingów wszech czasów - i aż dziwię się, że to w politycznie poprawnych Stanach Zjednoczonych przeszło.

Oczywiście klip jest pełen okropnych stereotypów w wyrachowany sposób: chodzi o buzz, odsłony i Billboard - nie podejrzewam Pato Wilsona o faktyczny rasizm. Niemniej, tak, jak w przypadku "Friday" można było mieć jeszcze jakieś wątpliwości, tak teraz dla mnie jest jasne: 'Pato' Patrice Wilson to złowieszczy geniusz, który najwyraźniej złamał kod do showbiznesu AD 2013: robić rzeczy maksymalnie, oporowo złe i kiepskiej jakości, przy jednoczesnym zachowaniu budżetu na tyle sensownego, że nie odrzuca samą amatorszczyzną (żadnych kamerek internetowych, filmików z komórki itp.) a udaje coś prawdziwego i na serio; dalej - napędzać tym ciekawość ludzi (choć ten jeden raz każdy kliknie), a potem… Zliczać pieniądze z odsłon, programu partnerskiego na YouTube, i czekać na #1 Billboardu - który odsłony na YT, od pół roku, przy obliczaniu popularności, też bierze pod uwagę (stąd m.in. sukces Baauera i "Harlem Shake", który sam w sobie nie sprzedawał się wcale jakoś szałowo, ale wielomilionowe odsłony zapewniły mu kilkutygodniową hegemonię na czele zestawienia).

U Pato Wilsona na sekretną recepturę składa się wiele czynników: przyzwoity budżet więc i sensowna jakość klipu, choć wciąż bez efektów specjalnych powalającej jakości i zalatująca, mimo wszystko, dosyć mocno tandetą; stereotypowa (żeby nie powiedzieć: rasistowska) oprawa, pełna uproszczeń, generalizacji, prostych skojarzeń i skrótów myślowych; kolejny już - i będący wodą na młyn wszystkich chichoczących - rap starszego kolesia, w stroju pandy, u ledwie-nastolatek na imprezie; okropny mix, skompresowany bardziej niż makaron w zupce w proszku; straszliwie sacharynowa melodia i aranż jak z keyboarda Casio z domu towarowego z zabawkami dla dzieci, w przeciale 0-9 lat... Wszystko ma tu swoje miejsce, to wszystko to niesamowicie przemyślane działanie, gdzie wszystko współgra ze sobą jednocześnie. Jedyną bronią przeciwko Pato Wilsonowi i jego Ark Music Factory, byłoby NIE oglądać. Olać. Ale ludzkiej natury, ciekawości, voyeurystycznej potrzeby oglądania czegoś dla samego wzdrygnięcia się "jakietookropne" nie da się powstrzymać. I to, w ostatecznym rozrachunku, daje twórcom trollującym showbiz tak zawodowo, jak Patrice Wilson, wygraną nad wszystkimi hejterami.

Gdy 'Pato' Patrice Wilson trafi na #1 Hot 100, to potem już z górki - wszyscy zaczną się do niego zgłaszać po produkcje, i czeka nas zalew tego rodzaju popsongów. Dzień zagłady jest blisko.

[AKTUALIZACJA 20.10.2013]: Kilka dni temu pisałem o tym, że "do końca tygodnia całkowita liczba wyświetleń może dojść do 10 milionów". Poniżej screen zrobiony dziś, w osatni dzień tygodnia, o 23:30 - pomyliłem się o, raptem, 175'063 odsłony, bo jest ich 9'824'937 - więc prawie 10'000'000. Przy takich wartościach, tych brakujących 175'000 z małym hakiem, to jednak całkiem pomijalny błąd ;)
updated

Komentarze