"Alien": nowy kawałek Britney Spears i Williama Orbita!

Z kompletnego niebytu, niczym bumerang, powraca brytyjski producent, William Orbit. Dla mniej wtajemniczonych - to jeden z weteranów muzyki elektronicznej, prekursor nastrojowego ambientu i klimatycznego downtempo, ale również całkiem zręczny producent popularnych hitów. Szerzej zasłynął ładnych kilkanaście lat temu, jako producent wykonawczy albumu "Ray Of Light" Madonny - to spod jego ręki wyszły takie klasyki, jak "Drowned World/Substitute for Love", "Frozen", czy tytułowe "Ray Of Light" właśnie. Orbit ma na koncie również współpracę z britpopowcami z Blur na ich albumie "13", oraz niegdysiejszymi rywalkami Spice Girls, zespołem All Saints, przy ich utworze "Pure Shores". Tym razem jednak Brytyjczyk podjął współpracę z Britney Spears. Efektem tej współpracy jest utwór "Alien", który właśnie trafił do Sieci.

Warto wspomnieć o tym, bo urodzony w 1956 roku (dziś już niemal 60-letni!) producent jest prawie trzykrotnie starszy od większości gwardii muzyki klubowej, która dziś dominuje zarówno na listach przebojów, jak i okupuje studia nagraniowe produkując hity. Mimo różnic w kwestii wieku, obawy o brak orientacji w tym, co dziś chwyta - a wiem, że takie są - są kompletnie nieuzasadnione.

Ten kawałek to wciąż klasyczny Orbit - na usta aż cisną się mocno obciachowe pancze, że "odświeżający i bez cukru", ale… Coś w tym jest. To na swój sposób bardzo fajne, że idzie w tym wyczuć jego dłoń i spojrzenie na muzykę, gdzieś mocno zakorzenione w trance'ie, ambientcie i chillout'cie właśnie. Odwołując się do tych gatunków, zdecydowanie mniej agresywnych niż spora część tego, co dziś króluje na listach przebojów (wystarczy tu wspomnieć choćby o dubstepie, trapie, czy bigroom house'ie), producent uwspółcześnił ich brzmienie, osadzając je mocno w realiach końcówki 2013 roku - co stwarza spory potencjał hitowy. To zaś cieszyłoby szczególnie mocno, biorąc pod uwagę dość mało entuzjastyczne przyjęcie (i w sumie wcale nie rewelacyjną sprzedaż) dwóch ostatnich singli artystki: "Work Bitch" i "Perfume".

Jak twierdzi sam William Orbit, kawałek, który wyciekł, nie jest jeszcze finalną wersją: "W refrenie znajdują się złe tony", napisał na twitterze. Na oficjalny release pozostaje więc jeszcze czekać. Jednak nawet, jeśli jest to tylko szkic, to kawałek zaczyna zarysowywać się naprawdę interesująco. A waszym zdaniem? :)

Komentarze